Zbliża się „majówka”. Jak ktoś odpowiednio ten okres zaplanował to dzięki zaklepaniu urlopu na 2 i 4 maja, można mieć aż 9 dni wolnych. Taki okres czasu, aż się prosić o wyjazd. Najlepiej gdzieś dalej. Z dala od zgiełku miasta. Gdzieś gdzie jest cicho i spokojnie. Paradoksalnie jednak tego typu okresy przyciągają większą liczbę wczasowiczów. A to może oznaczać, iż wyjeżdżając do popularnych ośrodków wypoczynkowych natkniemy się na wyjątkowe tłumy innych osób spragnionych odpoczynku. Może w takim razie warto wybrać mniej znane miejsca? Takie, w których jest nawet problem z zasięgiem w telefonie. A to oznacza również brak internetu Czy wyobrażaliście sobie kiedyś jak by to było być odciętym od sieci? A może regularnie czegoś takiego doświadczacie? Odpoczynek bez internetu…

 

bez internetu

Zasypywani przez powiadomienia

Osobiście przyznam, iż wszelkiego rodzaju powiadomieniami jestem zasypywany nieustannie. Wiadomości email, których odświeżanie ograniczyłem od 1 do 4 godzin (w zależności od priorytetu skrzynki pocztowej). Powiadomienia z kalendarzy prywatnego i służbowego, wizyt ekipy WBT u klientów oraz rezerwacji apartamentów. Do tego wszelkiego rodzaju media społecznościowe, które atakują nieustannie. Tych pojawianie wyciąłem niemal do minimum. Messenger wyciszany na tzw. godziny biznesowe (9-17). Instagram z opcją niskiego poziomu pobierania energii (dzięki temu jest wyłączany po pewnej chwili braku aktywności). Do tego wyłączone powiadomienia z Twittera, Linkedin, Whatsapp, Viber i Telegram.

 

Mimo wszystko, jest tego naprawdę dużo. Ciągle coś brzęczy i przeszkadza. A w zestawieniu z połączeniami telefonów konieczne jest często całkowite wyciszanie telefonu, by nie być niczym rozpraszanym podczas codziennych prac.

Świat bez internetu

W ostatni weekend byłem jednak na weselu w miejscu gdzie internetu nie było wcale. Brak wifi dla gości oraz zero łącza internetowego w telefonie. Co prawda, u niektórych działał, jednak mój Play zawiódł permanentnie. Podejrzewam, że dla większości wiecznie wpatrzonych w telefony osób byłby to weekend niczym z koszmaru. Szczególnie dla pokolenia obecnych nastolatków. By była jasność, mi również daleko od ideału. Sam często wykorzystuję każdą chwilę, by sprawdzić co siedzi w moim smartfoniku. Mimo wszystko, te dwa dni detoksu bez dostępu do sieci uważam za coś wspaniałego. Po części to zasługa świetnego wesela oraz bawiącego się towarzystwa. A po części to również chęć odpoczynku.


Przy okazji, pozdrowienia dla Młodej Pary, Agaty i Rafała 🙂


Osobiście nie miałem urlopu już od prawie dwóch lat. Wolne weekendy mogę policzyć na palcach jednej ręki. Ciągle coś się dzieje i nieustannie muszę trzymać rękę na pulsie. Jeden biznes, budowanie drugiego. Rozwinięcie WBT o tematy RODO oraz jeszcze coś co ujrzy światło w drugiej połowie roku (stay tuned!). Do tego jeszcze kryptowaluty, praca nad własną książką oraz od niedawna, kanał na Youtube. Dlatego też mój umysł z otwartymi ramionami przyjął chwilę odpoczynku od wszelkich powiadomień czy nawet możliwości sprawdzenia Twittera czy Blockfolio.

Teraz już w zupełności rozumiem czemu Mirek Burnejko na swoim kanale Miroburn omawiał i testował swoje chwile całkowitego odcięcia od internetu. W tym momencie nie pamiętam jak często implementuje w swoim życiu dni offline, ani ile ich jest. Jeżeli kogoś interesuje temat to zachęcam do odpowiedzenia kanału Miroburn na Youtube. Naprawdę warto! Jak ktoś dodatkowo znajdzie film, w którym jest ten temat omawiany to może śmiało wrzucić w komentarzu. Osobiście przyznam, że przy takiej liczbie materiałów jakie tworzy ten autor, nie jestem w stanie podjąć się tego zadania. Tego jest cała masa!

Odpoczynek bez internetu regułą?

Wracając jednak do sedna, dla mnie tak spędzony czas, w tym całym okresie zgiełku i gonitwy był świetnym odpoczynkiem i możliwością odetchnięcia od elektroniki. W dodatku piękne, sielskie otoczenie tym bardziej wspomagało odpoczynek i możliwość regeneracji na świeżym powietrzu. Nie wykluczone, iż zacznę takie wypady poza miasto i bez internetu stosować częściej.

Oczywiście, lepiej się do tego przygotowując. Bo tym razem brak sieci był czymś niespodziewanym i w pewnym momencie mi go zabrakło. Dlatego pewne rzeczy należy wykonywać z wyprzedzeniem. Przykładowo ja, mam pewną rutynową czynność, którą wykonuję codziennie. Wysyłam wiadomość dziewczynie, którą zatrudniam o grafiku prac. Tym jednak razem nie miałem internetu i nie miałem jak sprawdzić kalendarza. . A wystarczyło, bym wykonał te czynności dzień wcześniej i byłoby mniej kłopotu.

Jest to jednak nauczka na przyszłość i coś co łatwo można poprawić. Jednocześnie też piękna lekcja na to, by zawsze i wszędzie być na wszystko przygotowanym. Przyzwyczailiśmy się, że pewne rzeczy są obecnie standardem. A kto powiedział, że jutro nie nastąpi globalna awaria gdzie będziemy musieli funkcjonować przed dłuższy czas bez internetu lub nawet, bez prądu?

Zdjęcia by @paulina_foto

Chcesz więcej tego typu treści? Daj znać w komentarzu 🙂

Zachęcam do odwiedzenia moich profili w mediach społecznościowych, byś mógł być na bieżąco:


instagram_askomputer
instagram_askomputer pinterest_1475538227_280 social_facebook_box_blue pobrany plik Arkadiusz_Siczek_linkedin Arkadiusz Siczek Usługi informatyczne WBT
administrator nieruchomości