Prowadzenie biznesu nauczyło mnie przez ostatnie lata wiele. Można by tytuł rozwinąć do 16 lekcji jakich nauczyło mnie prowadzenie biznesu…. Do dzisiaj. Bo co by się nie działo to nie odpuszczam i walczę dalej. Dziś postanowiłem podzielić wydarzeniami, które mocno zmieniły moje myślenie o biznesie na przestrzeni ostatnich lat. Oraz tym jak jednego dnia… stałem się bezrobotny i bezdomny.

Własna firma czy praca na etacie?

Jeszcze w 2015 zajmowałem stanowisko w międzynarodowej organizacji. Firma Holcim Lafarge. Jak ktoś nie zna to upraszczając cementowy potentat. Siedziałem sobie w nowoczesnym biurze zarządzając pracą 30-osobowego zespołu specjalistów IT z całego świata. Było dobrze. Rozwijałem się. Jednak czegoś mi brakowało. Wolność i możliwości realizowania własnej wizji. Odszedłem.

praca w korporacji

Podobnie jak dziś, po kilku latach stabilności postanowiłem zrezygnować z czegoś i poświęcić się budowaniu jeszcze bardziej ambitnego projektu.

Wróćmy do roku 2016. Poniżej znajduje się tekst, który wtedy napisałem. Tylko dla siebie. Zawędrował do szuflady. Nigdy nie miałem w planach opublikowania tego. Jednak z dzisiejszej perspektywy wydaje się ciekawym udokumentowaniem tego jak mogą potoczyć się pewne zmiany oraz jaki lęk pojawia się przy ich wdrażaniu. Przede wszystkim, potwierdza, iż czasami naprawdę warto zaryzykować.

Zostałem bezdomny i bezrobotny

31 marca 2016 roku

Zostałem dziś bez pracy i bez mieszkania. Czy to jakiś przed – primaprilisowy żart? Doliczając jeszcze to, że nie mam stałej dziewczyny i kredytu na mieszkanie, można by stwierdzić, że jestem na najniższym szczeblu społecznym. Biorąc pod uwagę to co się tego dnia działo, można stwierdzić, że był to wyjątkowo pechowy dzień. Nawet będąc na wizycie u lekarza, stercząc przed recepcjonistką i czekając na numerek, w myślach stwierdziłem „nie zdziwiłbym się gdyby dała mi 13tke”. Dziewczyna podaje mi karteczkę, i cóż… co za zaskoczenie… Na białym tle widnieje żółto obrysowana, wypisana niebieską czcionką TRZYNASTKA.

Jeszcze tego samego dnia otrzymuję wiadomość o czekającej mnie operacji. Yeah… wspaniały dzień…

Nie jest jednak tak źle jakby mogło się wydawać. Tak się złożyło, że musiałem się wyprowadzić z mieszkania na koniec miesiąca, a jednocześnie przyszła pora, by porzucić przyjemną strefę komfortu jaką zdążyłem sobie zbudować w korporacji.

Postanowiłem poświęcić się całkowicie na rozwijanie własnej firmy. Inna sprawa, że dla korpo w ostatnim czasie miałem coraz mnie czasu. Moja spółka się rozwija, pochłania mnie coraz bardziej i jestem z tego bardzo zadowolony. Mimo iż, będę musiał się pożegnać z takimi bonusami jak karta sportowa, prywatne ubezpieczenie medyczne i jednocześnie mocniej zacisnąć pasa to dzięki prowadzeniu budżetu dokładnie wiem na ile jestem w stanie sobie pozwolić i czy jest to dobry moment na takie zmiany. (Tak przy okazji – o tym jak prowadzę budżet, omówiłem tu https://www.youtube.com/watch?v=csY_zGtr0_0&t )

RESET

Można więc powiedzieć, że jest to pewnego rodzaju RESET.

Ostatecznie, od kilku dni mieszkam u rodziców i szukam sobie nowego miejsca do pobytu. Mieszkanie na wsi ma swoje zalety i wady. Zalety to niewątpliwie sielanka, cisza, spokój i możliwość odpalenia w każdej chwili grilla, nie kopcąc balkonu sąsiadowi mieszkającemu nad nami. Minus jest taki, że niewiele się tu dzieje i nie wyskoczysz sobie w dowolnej chwili na basen lub siłownię. Dziś, pisząc ten tekst w niedzielny wieczór, nie mogę się doczekać jutrzejszego dnia podczas którego nie tylko będę mógł wrócić do pracy, lecz także spotkać się ze znajomymi i pójść na siłownię.

Tak było kiedyś

Tak było ponad 3 lat temu. Mimo iż prowadzę swoją firmę od 2012 to jednak dopiero w 2016 roku zdecydowałem się odejść z bezpiecznego etatu. Aczkolwiek, to słowo bezpieczny jest również mocno przereklamowane. Wszak, pracodawca może Cię zwolnic w każdej chwili. To jest jednak dyskusja na inny temat…

W tamtych czasach mocno się obawiałem tego co się wydarzy. Pomimo faktu, że firma mocno się rozwijała to jednak w dalszym ciągu miałem spore obawy, że wydarzy się coś nieprzyjemnego. Zresztą, niedługo później się przydarzyło.

Jeszcze w wakacje tego samego roku jeden z naszych pracowników ukradł naszego największego klienta. I tak oto przed nami Lekcja numer 1: Zabezpieczaj się odpowiednio w umowach z pracownikami.

Następnie, pewna firma prawnicza z którą współpracowaliśmy postanowiła nam nie wypłacić 3-miesięcznego wynagrodzenia. Lekcja 2: Nie gódź się na takie opóźnienia w płatnościach.

I jakby było tego mało to jeszcze kupiliśmy oprogramowanie o wartości naszego kapitału zakładowego, które okazało się być nielegalne. Lekcja 3: Dokładnie weryfikuj jakich kontrahentów wybierają Twoi pracownicy/współpracownicy/wspólnicy, a następnie dokładnie weryfikuj wybraną firmę.

Trzy lekcje, które długofalowo kosztowały mnie ćwierć miliona złotych.

Jak się okazuje, strach nie był bezpodstawny. Byłem wtedy żółtodziobem i najzwyczajniej musiałem popełnić błędy, które popełnia niemal każdy przedsiębiorca. Czy jednak żałuję? Zdecydowanie nie! Dziś trochę inaczej patrzę na świat i gdybym miał jeszcze raz zdecydować się na odejście z etatu to zrobiłbym to jeszcze wcześniej. Poza tym, lepiej popełnić te błędy na starcie gdy w grę wchodzą jeszcze mniejsze pieniądze niż wyłożyć się gdy skala jest zdecydowanie większa.

Lekcja 4: Ryzykuj szybciej

Mamy 2019 rok i ponownie wchodzę do rwącej rzeki. Wychodząc z ubitej przez ostatnie lata strefy komfortu, postanowiłem coś zmienić i ponownie zaryzykować. Po prawie pięciu latach sprzedaję swoją firmę i kończę przygodę w roli współprowadzącego WBT-IT oraz szefa działu technicznego.

To była niezła jazda. Świetna przygoda i cała masa doświadczeń. Zarówno pozytywnych jak i negatywnych. Choćby te opisane z trzech pierwszych lekcji. Wychodzę jednak z założenia, że te najtrudniejsze chwile stanowią o naszym istnieniu. Dzięki nim jesteśmy w stanie się dostosować i poprawić, by w przyszłości być przygotowanym na kolejne turbulencje.

Dziękuję również wszystkim klientom za możliwość współpracy.

Niestety, nie jestem w stanie podzielić czasu i uwagi na dotychczasowe obowiązki, a od jakiegoś czasu angażuję się coraz mocniej w rozwijanie SG Systems. Najuczciwiej jest przekazać pałeczkę innym 🙂

Podsumowując, obecnie pełna para leci na SG. Tym samym, jeżeli ktoś potrzebuje konkretnych rozwiązań programistycznych, wdrożenia aplikacji/serwera w Chmurze to już wie gdzie szukać. Nasi developerzy, administratorzy i devopsi już czekają na nowe projekty 🙂

Wracając do czwartej lekcji to właśnie ta powoduje, że znowu ryzykuję.

Minęły lata, a ja podobnie zachowuję się jakbym strzelał sobie w stopę. Sprzedaję jedną firmę. Mocno inwestuję w drugą wkładając takie pieniądze, że zapewne przez długi czas mój finansowy bilans będzie na minusie. Mimo wszystko, czasami jest konieczne rzucanie się w przepaść. Szczególnie w życiu przedsiębiorcy.

Jeżeli chce się mierzyć wysoko to jednocześnie należy ponosić coraz większe ryzyko. Z perspektywy lat odejście z korpo przyniosło dużą stratę na starcie, jednak w długim okresie zysk był wart ryzyka. Do tego wiele się nauczyłem. Szczególnie o prowadzeniu firmy. Rozwijać, sprzedawać i przede wszystkim… zarabiać więcej. Zwiększać przychody firmy i jednocześnie znacząco przekroczyć to co udawało mi się zarabiać w korporacji.

Czego jeszcze uczy własna firma?

Zapewne zdajesz sobie sprawę, że prowadzenie firmy nie jest tak proste jak to się prezentuje na Instagramie. A jeżeli dopiero zakładasz swój biznes to nie licz na to, że po roku będziesz leżeć na plaży pod palmą i z drinkiem w dłoni kierował swoją firmą.

Jeżeli po drodze się nie wywalisz to minie wiele lat zanim zasłużysz na swoje pierwsze wakacje. Dlatego też przy okazji tego materiału postanowiłem przygotować listę biznesowych lekcji, od których oberwałem srogo. Czasami finansowo, a czasami psychicznie. Zapewne gdy je przeczytasz to i tak nie uchroni Cię to przed podobnymi wpadkami. Mimo wszystko, będziesz w jakimś stopniu na nie przygotowany.

Poza tym, dodam, że zaczynałem tworzyć ten artykuł na początku maja. Dziś mamy początek lipca i jak zajrzysz na mojego bloga i vloga to znajdziesz sporą lukę w okresie moich publikacji od końcówki maja do końca czerwca.

No właśnie. Dokładnie 29 maja przydarzyło się coś na co przygotować się raczej nie można. Coś co zatrzymało rozwój mojego biznesu na prawie dwa tygodnie. A gdyby nie pewne działania to być może nawet by się całkowicie zatrzymał. Na chwilę obecną nie chcę rozwijać tematu. Jak sprawa się całkowicie wyjaśni to wtedy opowiem dokładnie co się wydarzyło na łamach tego bloga lub na vlogu. Obecnie sytuacja jest zbyt świeża i nawet jak o tym teraz myślę to dostaję skurczu żołądka.

Nie przedłużając, kolejne 11 lekcji, których nauczyło mnie prowadzenie własnej firmy. Kosztowały mnie sporo, jednak liczę, że jestem na tyle kumaty, by nie popełnić ich ponownie w przyszłości. Przynajmniej na to liczę…

Lekcja 5: Zaufanie

Trochę powiązana kwestia z Lekcją nr 1.  W życiu jest tak, że nawet najlepsza umowa Cię nie uchroni jeżeli komuś ufasz. I tak było ze mną. Czasami za bardzo ufałem pracownikom i kończyło się to źle. Nawet o jednym przypadku opowiadałem na tym nagraniu:

Lekcja 6: Delegacja

Drugi biegun – brak odpowiedniej delegacji.

Tu znowu wręcz przeciwna sytuacja. Brak zaufania do pracowników i tego, że wykonają dobrze zadania. Równie często wykonywanie pracy za nich, nie wierząc, że podołają. Z czasem niestety zdałem sobie sprawę, że do tematu delegowania należy podejść w dosyć prosty sposób. Wręcz łopatologiczny. Nie twierdzę, że tak jest zawsze, jednak często jest to najpewniejszy sposób. Jeżeli czytają to osoby, których interesuje moje podejście do delegowania zadań to dajcie znać. Rozwinę wtedy temat.

Lekcja 7: Kontrola

Brak odpowiedniej kontroli pracowników.

A skoro już jesteśmy przy delegowaniu zadań to kolejny błąd, który się z tym wiąże. Jak już coś komuś zleciłem to nie zawsze kontrolowałem wykonanie zadania. Tzn. kontrolowałem. Ale już na koniec. Po wielu godzinach lub dniach pracy mojego zawodnika sprawdzałem jak wygląda wykonanie. I czasami okazywało się, że rezultaty  były mizerne. A nawet w najbardziej skrajnych przypadkach okazywało się, że mój podwładny źle zrozumiał zadanie i wykonał je całkowicie inaczej niż tego oczekiwałem.

I by oddać uczciwość sytuacji dodam, że nie winie tu tylko drugiej strony. Bardziej siebie. Wszak, to ja przekazywałem szczegóły zadania i to ja powinienem zadbać o to, by druga strona dokładnie rozumiała jaki jest mój zamiar.

Ostatecznie, często dochodziło do sytuacji, że zamiast w trakcie sprawdzić wyniki to weryfikowałem je na sam koniec. Ponownie zjadało mnie zaufanie i wiara w to, że pracownik sobie poradzi. Przez to ja, on i również cały zespół tracił cenny czas na pracę, która w ostateczności okazywała się źle wykonana.

własna firma

Lekcja 8. Komunikacja

A raczej brak komunikacji.

Skoro jesteśmy przy pracownikach i komunikacji z nimi to warto też przyznać się do tego, że przez długi okres zbyt mało czasu poświęcałem na rozmowę z nimi.  Czasami mi się nie chciało, a innym razem brakowało mi czasu. Dziś  już wiem, że należy regularnie pozostawać w kontakcie ze swoimi podwładnymi.

Jeżeli pracuję z kimś zdalnie i nie mam nic konkretnego do omówienia to jednak dzwonię. Choćby po to, by wybadać czy wszystko ok. Czy nie ma żadnych problemów. Lub nawet pogadać o pierdołach.

Lekcja 9: Stary klient > nowy klient

Może to banał. Każdy wie, że dotychczasowy klient jest ważniejszy niż nowy. Czy jednak zawsze postępujemy zgodnie z tą zasadą? Niekoniecznie. Sam pomyśl ile czasu poświęcasz na spotkania z potencjalnym klientem, który jest zainteresowany Twoją usługą, a ile na dotychczasowego?

Możesz się oszukiwać, że jest inaczej, ale nawet największe firmy nadają nowemu klientowi większy priorytet niż dotychczasowemu. Wszelkiego rodzaju sieci komórkowe oferują lepsze bonusy dla klientów przychodzących od konkurencji niż dla stałych i zaufanych konsumentów. Wszystkie infolinie skonstruowane są tak, że obecny klient musi czekać na telefonie dłużej w kolejce niż ten zainteresowany ofertą. Nie wierzysz? Zadzwoń do swojego dostawcy internetu. Sprawdź ile czasu będziesz czekać na połączenie z konsultantem gdy podasz się za osobę zainteresowaną ofertą, a ile gdy wstukasz swój numer klienta.

I niestety, również często za bardzo się skupiałem na pozyskiwaniu nowych klientów zamiast na obsłudze dotychczasowych. A co by nie mówić to jednak w branży usługowej, w której niewątpliwie działam konieczne jest zadbanie o to, by obecny klient był w 100% zadowolony. Wszak, co mi po tym, że pozyskam nowego skoro odejdzie ten z którym już mam podpisaną umowę?

Lekcja 10: Feedback

Słaba reakcja na negatywne komentarze klientów.

Temat  mocno powiązany z punktem dziewiątym, czyli ponownie kwestia obsługi dotychczasowego klienta. Kiedyś wydawało mi się, że marudny klient to „trudny” klient”. I czasami faktycznie tak jest. Ale o tym w następnej lekcji.

Mimo wszystko, jest jeszcze wielu, którzy uczciwie pokazują gdy coś im się nie podoba. I wbrew temu co myślałem kiedyś to jednak z czasem zrozumiałem, że tych klientów należy trzymać naprawdę blisko. Bo to oni pierwsi dadzą Ci znać gdy Twój pracownik nie będzie się zachowywać etycznie lub najzwyczajniej będzie zawalał.

Lekcja 11: Toksyny

I drugi biegun – obsługiwanie toksycznych klientów.

Kwestia o której wspomniałem wyżej. Co by nie mówić to jednak naprawdę zdarzają się trudni klienci. W tym przypadku to już jednak można opisać toksycznością. Marudzą nieustannie, mieszają Ci się do twojej pracy, wszystko krytykują i jeszcze spóźniają się z płatnościami. Niektórych klientów po prostu jest lepiej nie obsługiwać. A jak już z takim podpiszesz umowę to jak najszybciej uciekaj gdy już zdasz sobie sprawę z kim masz do czynienia.

Lepiej teraz niż po wielu miesiącach lub latach gdy stracisz wszystkie nerwy. Mówi się, ze warto wychodzić ze strefy komfortu. To prawda. Jednak wtedy gdy sytuacja faktycznie Cię rozwija. Natomiast, jeżeli jedyne co otrzymujesz z kontaktu z danym klientem to codzienną dawkę stresów to lepiej jak najszybciej sobie odpuścić.

toksyczny klient

Lekcja 12: Planuj!

O planowaniu mówi się wiele. Powinieneś ustalać swoje cele długoterminowe, krótkoterminowe. Musisz wiedzieć co będziesz robić w danym tygodniu. A tym bardziej w dniu jutrzejszym. Zapewne wiesz o co chodzi. Szczególnie jeżeli interesujesz się rozwojem i tematami związanymi z wydajnością pracy.

Mimo wszystko, sam nie uznawałem planowania przez bardzo długi okres. Karierę zawodową zacząłem wcześnie.  Już w wieku 18 lat pracowałem w IT. Własną firmę założyłem w wieku 26 lat. Mimo to, za porządne planowanie własnej pracy i ustalanie celów zabrałem się dopiero 150 tygodni temu. Przy okazji, ładna rocznicowa cyfra!

Skąd wiem, że było to dokładnie 11 sierpnia 2016 roku? Otóż od tamtego czasu spisuję wszystkie swoje cele, zadania oraz prowadzę tzw. „arkusz postępu”. Opisywałem go dokładnie w tym miejscu:

Jeszcze do sierpnia 2016 roku moja praca była często chaotyczna. Trochę jak chorągiewka odbijałem się od jednego zadania do drugiego. W głowie miałem całą masę postanowień i zadań. Mimo wszystko, nie wprowadzając w życie systematyczności czy uporządkowania tych zadań. Nie miałem również konkretnej, obranej drogi na przyszłość. W 2016 roku to zmieniłem.

Lekcja 13: Przeplanowanie

Oczywiście, przy okazji planowania  również nie popełniłem błędów. Czasami swoje cele czy zadania ustawiałem zbyt skrajnie. Nie dawałem sobie przestrzeni na inne tematy. A wiadomo, że jak prowadzi się biznes, szczególnie w IT to nigdy nie masz pewności co dodatkowo wyskoczy danego dnia.

Dlatego też po jakimś czasie w wyniku zbyt dużego natłoku tematów, które sobie serwowałem doprowadziłem się do stanu ogromnego wyczerpania. Obecnie podchodzę do tego zgoła odmiennie. Dalej planuję i ustalam cele. Jednak, zostawiam sobie obecnie także przestrzeń i czas każdego dnia na tematy niespodziewane.

W najlepszym wypadku gdy te się nie pojawią to mam okazję przyśpieszyć z kolejnymi sprawami lub wyjść z biura, założyć słuchawki i podczas spaceru odsłuchać nowy podcast.

I to kolejna sprawa, którą wdrażam od jakiegoś czasu, czyli przerwy. Obecnie planuję zadania tak, by pomiędzy kolejnymi móc wyjść chociaż na 10 minut sprzed komputera. Pozwala to odpocząć i uniknąć niepotrzebnych stresów czy wręcz wypalenia w długim terminie poprzez natłok pracy. Na szczęście sytuacje biznesową mam obecnie trochę bardziej stabilną niż jeszcze jakiś czas temu, więc mogę sobie na to pozwolić. Nie muszę  tak pędzić jak jeszcze rok czy dwa lata temu.

Lekcja 14: Cierpliwość

Skoro już jesteśmy przy stabilności, odpoczynku i tzw. hustlowaniu to nie ukrywam, że czasami mam za mało cierpliwości. Wiele rzeczy chciałbym mieć już. Na teraz! Mimo to, z czasem nauczyłem się, że pewne rzeczy przychodzą.

Grunt to być cierpliwym i systematycznie robić swoje, a biznes urośnie. Zarobki się zwiększą, a Ty będziesz mógł zwolnić (swoje tempo lub etat w korporacji 😛 ). W teorii, żadne odkrycie. Niestety, jest to coś czego dalej się uczę. Najzwyczajniej chciałbym mieć pewne cele zrealizowane jak najszybciej. Na szczęście obecnie  jestem bardziej cierpliwy niż jeszcze jakiś czas temu. Obecnie wolę odpuścić danego klienta jeżeli widzę, że może sprawiać problemy niż na siłę go pozyskiwać i tym samym wyłożyć się podczas obsługi.

Lekcja 15: Przyśpieszamy

Drugi biegun – za dużo cierpliwości.

Bo jednak, czasami tak jest, że coś nie wychodzi. Coś nie działa. Mimo to wierzysz w drugą osobę lub wydarzenie. W pracownika, współpracownika, klienta czy partnera biznesowego. Wierzysz i dajesz kolejną szansę. Czasami jednak nic się nie zmienia. Dlatego też czasami lepiej odpuścić szybciej niż wiecznie przedłużać agonię.

Mimo iż często w życiu się spieszyłem, uganiałem i starałem dociskać sprzedaż, by uzyskać jak najlepsze rezultaty to jednak wiara w ludzi powodowała, że czasami zbyt długo ufałem ich działaniom. Dawałem szanse licząc, że coś się zmieni, jednak często było to tylko niepotrzebne przedłużanie. Niestety, pomimo tego jak bardzo chcesz dać drugą szansę innej osobie to jednak czasami lepiej jest ukrócić dany projekt wcześniej niż niepotrzebnie trwać w czymś co ewidentnie nie działa.

Lekcja 16: Świadomy rozwój 3 aspektów

I na koniec trochę o temacie, który często przenika mój blog i vlog. Samorozwój. Osobiście wyznaję zasadę 3 sfer rozwoju, które regularnie staram się utrzymywać na wysokim poziomie i jednocześnie systematycznie je poszerzać. Są to: relacje, biznes, zdrowie. Kolejność totalnie przypadkowa. Próbuję nie wywyższać żadnej sfery nad innymi.

W skrócie wyjaśniając odpowiadają one za :

  • Relacje – wszelkie kwestie związane z szeroko pojętym życiem w społeczeństwie. Rodzina, związek, kontakty z innymi.
  • Zdrowie – naturalnie, wysoki poziom zdrowia fizycznego i psychicznego. Tu zaliczam dbanie o dietę (co jest dla mnie sporym wyzwaniem) i regularne uprawianie sportu (to na szczęście przychodzi dosyć łatwo).
  • Biznes – finanse, pieniądze i inwestycje. Tematy, które dosyć często poruszam na moim vlogu.
własna firma

Oczywiście, jeżeli w danym momencie, któryś element mojego życia zostanie zaniedbany to naturalnym jest, iż przez najbliższe tygodnie czy miesiące muszę poświęcić mu odpowiednią ilość czasu. Przykładowo, jeżeli nagle spadną mi zarobki to oczywistą sytuacją jest, iż muszę przysiąść nad ich zwiększeniem. Jeżeli pojawi się problem ze zdrowiem to więcej czasu muszę poświęcić tej sferze.

Jest to dosyć proste. Mimo wszystko, ważne jest dla mnie, by tak samo dbać o każdy obszar. Wszak, na co mi biznes i większe zarobki jeżeli nie miałbym z kim pojechać na wakacje lub zdrowie nie pozwoliłoby mi na ten wyjazd?

Niestety, w przeszłości nie zawsze skupiałem się jednakowo na każdym z tych aspektów. Czasami zatracałem się choćby w pracy, a obrywało moje zdrowie lub relacje z innymi osobami. W dalszym ciągu jest to ciężkie, jednak przez ostatnie lata zdałem sobie sprawę, że jeżeli będę zaniedbywał jedną z tych sfer to prędzej czy później odbije mi się to czkawką. Dlatego od dłuższego czasu przy ustalaniu swoich celów uwzględniam każdy z tych obszarów.

No to pyk

Jak to lubię powiadać „ no to pyk”. Dotrwałeś do końca. Mam nadzieję, że ktoś dotrwał. Trochę się rozpisałem. W zamierzeniu miał być to o połowę krótszy tekst. Jak to w życiu, nie wszystko da się przewidzieć. Mam nadzieję, ze nie zanudziłem wszystkich i jednak ktoś to jeszcze czyta.

Prawda? Jesteś tu? Jeżeli tak to daj znać, że żyjesz! W komentarzu czy wiadomości… Chciałbym mieć pewność, że jest sens tworzyć tego typu materiały 😉 16 lekcji, które znacząco dały mi popalić w przeszłości. A jak jest u Ciebie? Miałeś tego typu sytuacje podczas prowadzenia własnej firmy? A może pojawiło się jeszcze coś innego o czym warto dać znać czytelnikom? Być może uchroni to kogoś przed sporym błędem.

Liczę, że również ta lektura podpowie komuś podczas jego początków lub podniesie na duchu gdy już dany błąd popełnił. Czytając to co wyżej zrozumiałeś zapewne, ze każdy popełnia błędy. Taka jest cena rozwoju.

I tymi słowami zostawiam Was na dzisiaj.

Zachęcam również do lektury mojego cyklu na temat biznesowego podsumowania roku 2018 oraz planów na nowy rok – Podsumowanie roku.

Dzięki za odwiedzanie bloga. Miłego dnia!

Arek

Zachęcam do odwiedzenia moich profili w mediach społecznościowych, byś mógł być na bieżąco:


instagram_askomputer


instagram_askomputer pinterest_1475538227_280 social_facebook_box_blue pobrany plik Arkadiusz_Siczek_linkedin Arkadiusz Siczek Usługi informatyczne